Odwoływanie się do wszystkich zmysłów człowieka

Historia powinna zawierać elementy odwołujące się do wszystkich pięciu zmysłów słuchaczy: wzroku, słuchu, węchu, dotyku i smaku. Kolejne sceny mogą pobudzać różne zmysły, choć skuteczniejsze jest posłużenie się w opowieści jedną sceną odwołującą się do kilku zmysłów.

W historii o Harmonie Killebrew odwołuję się do zmysłu słuchu i węchu, kiedy opisuję podniecenie panujące podczas meczu, jedzenie i śpiewanie piosenek przez kibiców.

Być może będziemy musieli nieco rozbudować czy zmienić pierwotny kształt historii, aby przemówiła do zmysłów słuchaczy. Jeśli na przykład chcemy przytoczyć opowieść o pierwszym szefie, możemy dodać do niej fragment opisujący jego przyzwyczajenia kulinarne. W ten sposób przemówimy do zmysłu smaku i węchu. Taka wstawka może się wydawać z początku nieco mechaniczna, ale dzięki niej portret szefa nabierze życia.

Wykorzystanie w opowieści obrazów działających na zmysły jest bardzo ważne. Uważajmy jednak, aby nie przesadzić. Przeładowanie opowieści szczegółami może sprawić, że stanie się ciężkawa. Taka historia może dobrze wyglądać na papierze, ale już tak nie brzmi, kiedy się ją opowiada. Historia opowiadana powinna być pełna życia, dynamiczna i mieć więcej elementów akcji niż historia pisana. Dlatego powinniśmy zawrzeć w niej tylko najbardziej wyraziste szczegóły, które pomagają w zilustrowaniu danego zagadnienia.

Co jakiś czas w opowieści powinny się pojawić zabawne, pełne życia, poetyczne łub obrazowe wyrażenia. Zwroty te pomogą słuchaczom skupić uwagę na tym, co mówi prezenter, i ułatwią im zapamiętanie poszczególnych części opowieści. Na przykład w historii o Harmonie Killebrew starałem się używać wyrażeń, które przypomną fanom baseballu emocje, jakie ich przepełniają podczas meczu. Opowieść ta jednak zawiera na tyle dokładne opisy sytuacji, że mogą się z nią również utożsamić osoby, które nie są kibicami. Elementy humorystyczne są zrozumiałe dla wszystkich.

Dzięki ciekawym metaforom i porównaniom opowieść nabiera blasku. Załóżmy, że chcemy opowiedzieć słuchaczom o sosie, który jedliśmy podczas służbowej kolacji, a który był niewiarygodnie ostry. Wyobraźmy sobie zawodowego komika na scenie, który słyszy, jak publiczność woła: „Jak ostry był ten sos?”. W jak sposób im odpowie? Na przykład tak: „Sos był tak ostry, że łzy popłynęły mi z oczu. Ludzie zaczęli podchodzić do mnie, żeby mi złożyć kondolencje”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *